24 września 2017

Wyjazd integracyjny 2017

        Jak co roku na początku września, a dokładnie w dniach 18-22 września 2017 r odbył się wyjazd integracyjny dla klas 7. Cztery klasy wyjechały w Bory Tucholskie. Pomimo różnych miejsc zakwaterowania łączyły je wspólne cechy; gęsty las, oczywiście ośrodek i droga prowadząca do pobliskiej wsi. A nas łączyły wspólne cele; chęć bliższego poznania się i spędzenia ze sobą czasu.
Po przyjeździe mojej klasy (7a) na miejsce - ośrodek "Perła Borów" - zostaliśmy zakwaterowani w dwu, trzy lub cztero-osobowych pokojach. Następnie udaliśmy się na stołówkę, gdzie zjedliśmy smaczny posiłek. Poznaliśmy naszych animatorów i rozpoczęliśmy zajęcia integracyjne. Każdy dzień mijał nam bardzo szybko, głównie dlatego, że ciągle coś robiliśmy i sprawiało nam to przyjemność. Na zajęciach integracyjnych wymyślaliśmy nazwę klasy, ustalaliśmy ważne dla nas kwestie organizacyjne i razem się bawiliśmy. Na specjalnej lekcji poznaliśmy podstawowe zasady z savoir vivre czyli dobrego wychowania.

Oprócz zajęć prowadzonych przez wychowawcę - panią Agnieszkę - mieliśmy również lekcje survivalu, podczas których poznawaliśmy podstawy przetrwania - uczyliśmy się budować odpowiednie schronienia, rozpalać ogniska za pomocą krzesiwa i materiałów znalezionych w lesie, a także filtrować wodę za pomocą węgla z ogniska, kawałka materiału, butelki oraz piasku.

Jednak najbardziej zaskakującą częścią była pierwsza pomoc, kiedy nie uczyliśmy się suchych faktów a omawialiśmy różne życiowe sytuacje, a także ćwiczyliśmy opatrunki na swoich koleżankach i kolegach z klasy. Pan prowadzący tę część zajęć potrafił zrobić bardzo realistyczne, sztuczne skaleczenia i rany, dzięki czemu mogliśmy łatwiej zapamiętać co i jak należy robić. Pokazał nam także różne środki odkażające i opatrunki, które dostępne są tylko dla wojska lub ratowników medycznych, a także takie, o których jeszcze większość z nas nie wiedziała.


Każdego dnia, czas po kolacji był przeznaczony na nocną zabawę - graliśmy we flagi, mieliśmy wcześniej wspomnianą integrację, czy też jednego wieczora udaliśmy się na szybkie zakupy do sklepu. Podczas ogniska w przedostatni dzień śpiewaliśmy piosenki i rozmawialiśmy o tym, co nam się najbardziej podobało podczas tego wyjazdu.
Podsumowując myślę, że wszystkie klasy fajnie spędziły te kilka intensywnych dni. Na pewno lepiej się poznaliśmy, nabraliśmy do siebie nawzajem większego zaufania i dobrze się bawiliśmy. Uważam, że czekają wszystkie dzieci z klas siódmych miłe, ciekawe i pełne nowych doświadczeń kolejne dwa lata. 
Ksawery Bednarek klasa 7a
_ . _ . _ . _ ._ . _ ._ . _ ._ . _ ._ . _ .

Szanowne Panie i Szanowni Panowie!

        Z tej strony bardzo dobry dziennikarz Franek :) 
Oto trzy najfajniejsze, moim zdaniem, wydarzenia podczas wycieczki integracyjnej klasy 7o do ośrodka harcerskiego „PÓLKO”. 
        Pierwszym z nich była Wojna Kajakowa. Był to niby zwykły spływ, ale działo się bardzo dużo. Po dobraniu nas w pary przez panią ratowniczkę zwaną Marudą, wsiedliśmy do kajaków i wypłynęliśmy na jezioro. Woda była spokojna, bez najmniejszej zmarszczki, a my w promieniach słońca powoli przemierzaliśmy rozległy zbiornik wodny. W pewnej chwili pani Maruda zagwizdała na znak początku wyścigu. Wszyscy ruszyli jak z kopyta. Chlapiąc i taranując siebie nawzajem pędziliśmy do drugiej animatorki. Później ostry zakręt i z powrotem do pani Marudy. Potem mieliśmy czas wolny i mój kajak sprzymierzając się z dwoma innymi kajakami rozpoczął zawzięty pościg za ostatnim kajakiem z grupy. Kiedy byliśmy tuż-tuż, nagle wrogi kajak skręcił w stronę brzegu, a kolega płynący z przodu wyskoczył i zaczął się bujać na przybrzeżnej huśtawce. Mieliśmy ubaw po pachy :-) Kiedy pani ratowniczka przywoływała go do porządku, my czekaliśmy ok. 200 m. dalej z zasadzką. Gdy się zbliżyli, wszyscy wypłynęli z pobliskich trzcin i zaczęli ochlapywać uciekinierów za pomocą wioseł. Ostatecznie wszyscy ociekali wodą. Wróciliśmy do naturalnej zatoczki koło ośrodka i poszliśmy się przebrać.
        Kolejną emocjonującą atrakcją było wspinanie się po skrzynkach. Polegało to na ustawianiu pod sobą kolejno skrzynek po szklanych butelkach i wspinanie się po nich. Oczywiście, każdy był asekurowany za pomocą uprzęży i kasku. Wybrana osoba z dołu podawała skrzynki kijem. Nasza koleżanka pobiła rekord obozowy z 18-tu na 23 skrzynki! To wysokość około 2,5 piętra! Wszyscy byli podekscytowani i w napięciu przerywanym dopingiem oczekiwali rezultatu. Było warto!
        Ostatnimi interesującymi zajęciami (przynajmniej w odczuciu większości klasy) był survival. Smerf - nasz ulubiony animator - pokazywał nam, jak zrobić filtr do czyszczenia wody (np. z jeziora) oraz techniki rozpalania ognia. Potem podzieliliśmy się na 5-7 osobowe grupy i rozpalaliśmy ogniska jedną z wybranych technik. Następnie budowliśmy schronienia. Po krótkiej instrukcji dotyczącej zasad konstruowania szałasów w grupach musieliśmy zbudować schronienie, a potem zaprezentować naszą konstrukcję. Nasz szałas był tak skonstruowany, że w dzień zbierał ciepło, a w nocy chronił przed zimnem. Mógł nas też bronić przed niewielkimi zwierzętami, np. bobrami lub małymi psami :-)

Na zdjęciu klasa 7m w oczekiwaniu na ognisko

Ogólnie rzecz biorąc bardzo fajnie spędziliśmy na wycieczce czas i się zintegrowaliśmy.
P.S. – Podczas zajęć integracyjnych wybraliśmy nazwę klasy, którą poznacie podczas otrzęsin (6.10.2017)
Franciszek Niecz, klasa 7o

2 komentarze:

Ziemas Kredas pisze...

wspaniale powiedziane

Ziemas Kredas pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.