26 czerwca 2019

Konkurs na antologię poezji 2019

30 maja 2019r. w naszej szkole odbyło się uroczyste zakończenie konkursu na antologię poezji. Zostały wręczone nagrody przyznane przez kapitułę konkursu (w składzie: Tomasz Gut, Dorota Mackenzie, Marta Rosłon, Sławomir Sikora, Maria Topczewska i - gość specjalny - Maja Komorowska). W konkursie wzięło udział 17 uczennic i uczniów.

Poniżej podajemy listę lauteatów:
Grand Prix:
- Mikołaj Stec (Czomolungma)
I nagroda:
- Mikayla Harari (Czomolungma)
- Franciszek Hilgier (Spectrum)
- Antonina Szulczyk (Spectrum)
II nagroda:
- Aniela Gęsicka (Spectrum)
- Milena Komor (Dlaczego nie?)
- Gustaw Schwendimann (Dlaczego nie?)
III nagroda:
- Zuzanna Chojnowska (Dlaczego nie?)
- Julia Lewenfisz-Górka (Herbaciarnia)
- Malina Wolska (Spectrum)
Nagroda specjalna:
- Jan Bogutyn (Spectrum)
Nagroda Mai Komorowskiej:
- Franciszek Oracz (Dlaczego nie?)
- Jan Wołyniak (Dlaczego nie?)
Wyróżnienie:
- Pola Berg (Czomolungma)
- Krzysztof Folek (Spectrum)
- Zuzanna Paluch (Czomolungma)
- Pola Tomaszewska (Spectrum)


Prezentujemy tylko wstęp i mały fragment antologii zdobywcy Grand Prix, Mikołaja Steca.

Mgła
Mikołaj Stec
Dla dziadka Zbysia - za to, że byłeś i ciągle jesteś,
chociaż tego nie pamiętasz...


Pamięć czy wspomnienia, według mnie, to jedne z najważniejszych rzeczy w naszym życiu. Przecież codziennie korzystamy z pamięci. Pamiętamy, żeby kupić mleko w drodze do domu, żeby wyprowadzić psa na spacer. Albo po prostu powiedzieć mamie „kocham cię” przed wyjściem do szkoły. Chodzimy również na groby bliskich, odwiedzamy babcię, która już mieszka sama. Dlaczego robimy te rzeczy? Proste - bo pamiętamy.
Co jednak, jeśli przestaniemy pamiętać? Jeśli wszystkie nasze wspomnienia znikną? Jeśli nie ropoznamy własnej rodziny, a nawet gorzej – samego siebie?
Parę lat temu mój dziadek Zbysiu zachorował na Alzheimera. Najpierw nie rozumiałem, o co chodzi, może trochę trudniej było mu się skupić, coś powiedzieć. Pewnego dnia po prostu zapomniał. Że chodziliśmy razem na spacery do lasu i na ryby. Że smażył mi naleśniki. Zapomniał kim jestem i jak mam na imię.
Ostatnio oglądałem z rodziną filmy sprzed prawie trzydziestu lat. Dziadek bardzo lubił nagrywać wszystko w domu i bardzo dobrze, bo dzięki temu mogłem zobaczyć swoją rodzinę o wiele młodszą. Po raz pierwszy zobaczyłem osoby, które umarły przed moim urodzeniem: wujka Leszka, pradziadka Wicka, prababcię Marysię. Osoby, których nie zdążyłem poznać, czego bardzo żałuję.
Najbardziej podczas oglądania tych wszystkich filmów wzruszył mnie jednak widok dziadka Zbyszka. Na jednym z filmów nagrane są jego urodziny - czterdzieste. Wszyscy zaśpiewali mu sto lat, a następnie wyciągnęli papierosy i pogrążyli się w głębokiej rozmowie. Wszyscy się bardzo dobrze bawili. A moja mama miała siedemnaście lat – ja teraz mam prawie tyle, co ona.
Strasznie mi to dało do myślenia, jak czas szybko mija. Wtedy – te trzydzieści lat temu, nikt by nawet nie pomyślał, że wujek umrze na raka, że prababcia odejdzie zaraz po nim, że coś takiego jak Alzheimer może się dziadkowi przytrafić. Na filmach jest zdrowy i młody. A jednak stało się. Dlatego pamięć jest tak strasznie ważna – bo dzięki niej nasi bliscy nie odchodzą.
Czasu nie da się zatrzymać, a wspomnienia i pamięć można. Taką myśl miałem oglądając te stare filmy. Kiedy przeżywamy coś ważnego, na przykład kiedy z całą rodziną siedzimy przy stole podczas Wigilii, to możemy najwyżej zatrzymać tę chwilę we wspomnieniach. Trzeba starać się zapamiętywać takie momenty, a także bliskich, ich głosy i śmiech, bo kiedy już ich nie będzie na tej ziemi, zostaną w naszych sercach i we wspomnieniach – na zawsze.
Wybrałem poniższe wiersze ze względu na swoich dziadków. Jednego, dziadka Zygmunta, już z nami nie ma. Drugi zaś – Zbysiu - jeszcze żyje i chociaż nie pamięta mojego imienia, zawsze go będę kochał tak samo. To z jego biblioteczki wziąłem tomik Agnieszki Osieckiej, Niech żyje bal to jego ulubiony wiersz. Pozostałe wiersze wybrałem, bo mówią o utracie pamięci, o życiu i co z niego zostaje, o wspomnieniach i upływającym czasie.
Kiedy byłem mały i przyjeżdżałem do dziadka na wakacje – bawił się ze mną, chodził ze mną na spacery. Zawsze czułem, że bardzo mnie kocha. Teraz pora, żeby się odwdzięczyć. To co mogę, to go odwiedzać, pomagać, pamiętać. Nacieszyć się chwilą z nim – póki trwa.
A więc – Dziadku - dedykuje tą antologię Tobie. Bo chociaż nie pamiętasz, ja pamiętam. I zawsze będę pamiętać. Do końca świata. Albo do kiedy nie stanę się Białą Plamą.
JULIAN PRZYBOŚ
Wieczór
Te same gwiazdy
wyszeptały wieczór jak zwierzenie.
Latarnie wyszły z ciemnych bram na ulicę
i w powietrzu cicho stanęły.
Zmrok łagodnie przemienia przestrzenie.
Ogrody opuściły swoje drzewa,
szare domki znad rzeki – spłynęły.
W niskich brzegach śród olch płynie żal.
Tylko horyzont uchyla nieba
księżycem
i droga długo wiedzie we wspomnienie.
I twoje dłonie sieją między nami dal.
LEOPOLD STAFF
Przebudzenie
Jest świt,
Ale nie jest jasno.
Jestem na pół zbudzony,
A dokoła nieład.
Coś trzeba związać,
Coś trzeba złączyć,
Rozstrzygnąć coś.
Nic nie wiem.
Nie mogę znaleźć butów,
Nie mogę znaleźć siebie.
Boli mnie głowa.
OCTAVIO PAZ
* * *
Moje kroki na tej ulicy
Dźwięczą
Na innej ulicy
Gdzie
Słyszę moje kroki
Idące po tej ulicy
Gdzie
Jedyną rzeczywistością jest mgła.
Ryszard Krynicki
Biała Plama
Pamięci Brunona Jasieńskiego
 

Brak komentarzy: